Dziennik wydajności
Przez jeden dzień pracy agent zapisuje, kiedy procesor, pamięć lub dysk dochodzą do granicy. Często winna okazuje się poranna synchronizacja OneDrive albo antywirus przeczesujący skrzynkę pocztową.
Każdy komputer zaczyna od dziennika wydajności. Dopiero kiedy wiemy, co się zapycha, decydujemy, co sprzątać, a co wymienić.
Przez jeden dzień pracy agent zapisuje, kiedy procesor, pamięć lub dysk dochodzą do granicy. Często winna okazuje się poranna synchronizacja OneDrive albo antywirus przeczesujący skrzynkę pocztową.
Trzy profile Chrome, dwadzieścia rozszerzeń i powiadomienia z podejrzanych stron. Zostawiamy to, czego ktoś faktycznie używa, a resztę usuwamy razem z przejętą stroną startową.
Aktualizatory drukarek, dodatkowe komunikatory i „przyspieszacze” uruchamiane przy każdym włączeniu. Wyłączamy zbędne, niczego nie odinstalowując bez pytania.
Adware, koparki kryptowalut, fałszywe rozszerzenia do PDF i trojany z załączników. Potem ustawiamy Microsoft Defender tak, żeby kolejne próby zatrzymywał sam.
Pulpit z 40 GB zdjęć, stare instalatory w Pobranych i pliki tymczasowe, które zajęły cały dysk C. Porządkujemy i przenosimy dane tam, gdzie powinny być.
Jeśli dziennik wskazuje sprzęt, porównujemy koszt SSD lub pamięci z ceną nowego laptopa. Część montuje Twój dostawca albo pracownik z naszą instrukcją, a system przygotowujemy my.
Poza stałą umową liczymy 190 zł netto za godzinę, a czas pracy zależy od stanu komputera.
Opisujesz objawy w formularzu albo mailu: który komputer, co trwa za długo, od kiedy.
Pracownik uruchamia link do agenta, a my przez dzień zbieramy dane w tle, bez zaglądania mu przez ramię.
Umawiamy sesję na porę, która nie przeszkadza, np. przerwę obiadową, i robimy porządek przy włączonym podglądzie.
Krótkie podsumowanie: czas uruchamiania, zajętość pamięci i otwieranie typowego pliku przed i po naszych zmianach.
Nowy laptop z przeniesionym bałaganem po pół roku znów będzie wolny. Kopiowanie profilu „jeden do jednego” przenosi też paski w przeglądarce, trzy aktualizatory i „przyspieszacz”, który wyświetla reklamy wersji płatnej. Dlatego nawet przy wymianie sprzętu zaczynamy od sprzątania, a do nowego komputera trafiają tylko dane i potrzebne programy.
Jeśli pomiar pokazuje, że komputer czeka na dysk talerzowy, to zwykle najtańsza poprawa, jaką można kupić: dysk SSD wyraźnie skraca start i otwieranie programów. Nie ma sensu, gdy laptop ma 4 GB pamięci bez możliwości rozbudowy albo procesor nie obsługuje Windows 11. Wtedy mówimy wprost, że lepiej zaplanować wymianę.
Odłącz komputer od sieci, wyciągając kabel lub wyłączając Wi-Fi, ale go nie wyłączaj, i napisz do nas. Zdalnie zmieniamy hasła i unieważniamy sesje w Microsoft 365, skanujemy maszynę kilkoma niezależnymi narzędziami i sprawdzamy, czy coś wyszło na zewnątrz. Jeśli mogło dojść do wycieku danych osobowych, pomagamy ocenić, czy zgłosić naruszenie do Prezesa UODO w ciągu 72 godzin, a incydent przekazać do CERT Polska.
Nie. Sesja zdalna zaczyna się dopiero, gdy pracownik ją zaakceptuje, widzi wszystko na ekranie i może ją przerwać jednym kliknięciem. Pracujemy na ustawieniach systemu i programach, nie na dokumentach, a każda sesja zostaje zapisana w historii zgłoszenia.
Tak. Zdalna sesja dla osoby prywatnej kosztuje od 129 zł brutto. Instalujesz mały program, a my sprawdzamy i sprzątamy komputer, podczas gdy Ty patrzysz na ekran.
Wystarczy kilka zdań: ile maszyn, jakie objawy, od kiedy. Odpiszemy z propozycją terminu diagnozy.
Zapytanie dotarło do nas
Odpowiedź dostaniesz w ciągu dnia roboczego, a jeśli zgłaszasz awarię, która zatrzymuje pracę, zajmiemy się nią w pierwszej kolejności.
Nie mamy tego miasta na liście. Sprawdź pisownię albo wybierz najbliższe duże miasto - pracujemy zdalnie, więc nie wpływa to na zakres obsługi.